To, co wydarzyło się podczas moich wakacji, zmieniło moją perspektywę

Im dłużej patrzyłem, tym dziwniejszy wydawał się ten obiekt. Cień i kształt utrudniały jego identyfikację, więc mózg dalej „dopowiadał” scenariusze.

Kiedy mamy mało informacji, łatwo o błędne wnioski. Umysł często wybiera to, co najbardziej dramatyczne, zamiast tego, co najbardziej prawdopodobne.

W tamtej chwili nie było to pomocne — wiedziałem tylko, że coś dziwnego zwisa z wanny.

Zastanawiałem się, czy nie wezwać kogoś do sprawdzenia tego, albo po prostu zamknąć drzwi i udawać, że nic nie widziałem.

Żadne rozwiązanie nie wydawało się dobre.

W końcu ciekawość zaczęła przeważać nad strachem.

Zdecydowałem się podejść bliżej.

Każdy krok był ostrożny. Obiekt pozostawał nieruchomy, co trochę mnie uspokoiło, choć nie całkowicie.

Gdy podszedłem bliżej, zauważyłem, że powierzchnia nie wygląda jak skóra ani ciało. Była nierówna, szorstka, bardziej „materiałowa” niż organiczna.

Nie byłem jednak w stanie tego jednoznacznie rozpoznać.

W końcu zrobiłem to, co robi większość ludzi w takiej sytuacji — sięgnąłem po telefon i zacząłem szukać odpowiedzi w internecie.

Opisywałem to w nieprecyzyjny sposób, wpisując dziwne frazy o „czarnym obiekcie w odpływie wanny”…